sobota, 5 grudnia 2015

Isana emulsja do ciała mocznik 5,5% - CUDO DO WSZYSTKIEGO?

Rzadko się zdarza, żeby coś stało się geniuszem mojej pielęgnacji na tyle, że nie wyobrażam sobie bez tego funkcjonowania. Taki kosmetyk nie dawno wpadł w moje ręce i to wszystko dzięki przeglądaniu bloga Sylwii :-).  Nie jestem też bardzo podatna na opinie, ale po przeczytaniu u niej recenzji tego kosmetyku od razu pognałam do drogerii :). Takie gnanie pod wpływem chwili przeważnie kończyło się zakupieniem bubbla, jednak tym razem było zupełnie inaczej! Zapraszam do przeczytania recenzji.

ISANA - emulsja do ciała 5,5% mocznika
















Najpierw ogólnie o produkcie: jest to emulsja do ciała, czyli mówiąc inaczej traktujemy ją jak balsam :). Za zadanie ma nawilżyć ciało - dedykowana jest osobom z przesuszoną skórą, potrzebującą nawodnienia.  
Skład jest genialny! Tytułowy mocznik znajduje się od razu na początku. Emulsja opiera się na bazie humektantowo - emolientowej, czyli jest nawilżająca i natłuszczająca.
Jest praktycznie całkowicie bezzapachowa - wyczuwalny jest jedynie delikatnie mocznik ale nie jest to żaden straszny zapach :). Konsystencja kremowa, nie ściekająca z dłoni. Cena waha się w granicach 7 zł bez promocji. Produkt jest bardzo wydajny.

Teraz zasadnicze pytanie: skąd mój zachwyt?

EMULSJI MOŻNA UŻYĆ PRAKTYCZNIE DO WSZYSTKIEGO! Jest bardzo wielofunkcyjna!


CIAŁO: Rzadko kremuję ciało, jednak jeśli już to robię to jestem fanką mocno pachnących specyfików.  Emulsja mimo braku zapachu urzekła mnie całkowicie. Jeszcze nigdy nie miałam niczego tak genialnego na ciele! Nawilża bardzo suchą skórę, pozostawiając na niej lekki film. Nawilżenie utrzymuje się przez długi czas. Pozostawiony film na skórze nie przeszkadza, nie przywołuje wrażeń typu "ubrudzę pościel". Skóra jest bardzo gładka, przyjemna w dotyku.

UWAGA! WŁOSY!: Czyżby przełom w mojej pielęgnacji? Zdecydowanie tak! Używałam na klika sposobów:
- EMULSJA NAŁOŻONA POD OLEJ - tutaj wiadomo - wszystko zależy od preferencji - nakładamy na zwilżone wcześniej włosy, albo na suche. Efekt był naprawdę cudowny. Włosy zdyscyplinowane, nawilżone bez tendencji do puszenia.
- EMULSJA JAKO DODATEK DO MASKI - do porcji maski dodaję pół łyżeczki emulsji. Trzymam na włosach 10-20 minut i spłukuję samą wodą. Włosy po wysuszeniu są nawilżone, gładkie, lejące, zdyscyplinowane, błyszczące i bardzo miękkie. Znacie jeszcze jakieś określenia, które pasują do idealnego wyglądu włosów? Jeśli tak, to zawsze po emulsji moje włosy właśnie tak wyglądają :).
- RATUNEK DLA PRZESUSZONEJ LUB SWĘDZĄCEJ SKÓRY GŁOWY - na ok. 30 minut przed myciem wcierałam emulsję w skalp. Dawała efekt natychmiastowego nawilżenia, ukojenia.

PRZESUSZONA TWARZ? Wpadłam na pomysł, widząc moje suche skórki na nosie, aby potraktować je emulsją. Skórki stały się momentalnie niewidoczne, a nos nawilżony :). Kolejny strzał w 10.

Polecam emulsję posiadaczkom suchej skóry, a także sztywnych, suchych włosów, którym przydałoby się nawilżenie i zmiękczenie.
Jestem oczarowana :-).

Znacie? :)

2 komentarze:

  1. Mam suchą skórę, więc by się przydało, no i do skalpu jak najbardziej. Kupuję przy następnej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się jaki jest sens dawać silikon do emulsji do ciała... :/

    OdpowiedzUsuń

* Dziękuję za każdy komentarz! Jeśli mam czas, staram się odwdzięczać :)
*Klikam w linki!
* Nie obrażam się, jeśli ktoś proponuje obserwację za obserwację :). Jeśli mnie obserwujesz, poinformuj mnie o tym i podaj adres bloga! :)