wtorek, 28 marca 2017

sammydress - błękitna kurtka i czarny t-shirt


Witajcie!:)
Niedawno miałam manię na kolekcjonowanie butów, teraz przyszedł czas na kurtki :). Mam już kilka ciekawych modeli w szafie, a niedawno dołączył do nich ten, o którym dość długo myślałam. Błękitną kurtkę widziałam na kilku blogach i od razu wpadła mi w oko :).
Do kurtki dobrałam czarny t-shirt. Zapraszam do obejrzenia zdjęć :).


















KURTKA: >KLIK<
T-SHIRT: >KLIK<

Zapraszam do śledzenia mnie na:

poniedziałek, 27 marca 2017

Weekendowa pielęgnacja (83)


Dzień dobry :).
U mnie za oknem 17 stopni, od razu uśmiech wraca na twarz :). Uwielbiam ten moment, gdy w końcu można pochować kurtki zimowe do szafy.
Niestety moje włosy błagają o cięcie... Podejrzewam, że to sprawka moich kochanych, przedszkolnych pociech, bo ostatnio lubią bawić się ze mną w fryzjera ;). Ale dla dzieciaków wszystko, więc przejęta bardzo nie jestem :D.
Co zafundowałam włosom w ten weekend? W zasadzie to nic specjalnego - szybkie mycie, odżywka na chwilę.


Mycie: Garnier siła 5ciu roślin.
Odżywianie: Odżywka Petal Fresh.
Zabezpieczanie: Mythic Oil.


Efekt całkiem ok, jednak końcówki średnio wyglądają :D. Może też nie do końca posłużyła im pielęgnacja bo raz układają się lepiej, raz gorzej;). Z chęcią podcięłabym 10 cm, jednak przed ślubem nie chcę tracić takiej długości.

Jak tam Wasze włosy? :)

Zapraszam do śledzenia mnie na:

środa, 22 marca 2017

Planeta Organica - czarna marokańska maska do włosów, czyli ABSOLUTNY HIT!




Tytuł dzisiejszej recenzji powiedział Wam już praktycznie wszystko :). Chcę przedstawić Wam swój totalny hit - maskę która sprawdza się u mnie kapitalnie. Każde jej użycie jest super przyjemne, włosy zawsze reagują na nią pozytywnie :). Zapraszam na recenzję!


Opis ze strony triny.pl (źródło)

Organiczny olejek arganowy i olejek neroli
Zapobiega wypadaniu włosów i stymuluje ich wzrost
Zawiera 16 aminokwasów niezbędnych do zdrowia i urody włosów
Zapewnia ochronę włosom przed szkodliwym wpływem środowiska zewnętrznego
Wygodne i bezpieczne opakowanie typu pet

Czarna, marokańska maska do włosów jest oparta na cennych właściwościach organicznego oleju arganowego - jednego z najrzadszych i najdroższych olejów świata. Olej zawiera wysoki procent witaminy E i F, intensywnie odżywia i pielęgnuje osłabione włosy.
Organiczny olejek neroli przywraca elastyczność i pozostawia na włosach znakomity niepowtarzalny zapach.
Olejek laurowy zapewnia naturalną ochronę przed szkodliwym wpływem środowiska zewnętrznego i jest bogatym źródłem witamin dla skóry głowy i włosów. Dodatkowo wzmacnia korzenie i zapobiega wypadaniu włosów.
Czarna oliwa zawiera 16 aminokwasów, które są niezbędne do włosów i skóry. Oliwa z oliwek odżywia, nawilża i natychmiast sprawia, że włosy są miękkie.

Sposób użycia: Rozprowadzić równomiernie maskę na czystych i wilgotnych włosach i skórze głowy. Po 5-10 minutach zmyć ciepłą wodą.


Produkt mieści się w odkręcanym opakowaniu - słoiczku. Uwielbiam tego typu opakowania, ze względu na wygodę użytkowania + spokojnie, bez nerwów można "wydobywać" kosmetyk do końca :). Konsystencja produktu jest bardzo ciekawa - kremowa, ma zielony kolor. Na początku trochę się wystraszyłam, że produkt zabarwi mi włosy :D. Jednak nic takiego się nie stało - zielona jest jedynie spływająca woda :D. Zapach bardzo przyjemny - czuć delikatnie trawę cytrynową i trochę męską świeżość. Trawiasta nutka utrzymuje się długo na włosach, co sprawia, że ciągle ma się wrażenie, że są świeże :). 


Pojemność produktu to 300 ml, a cena waha się w granicach 20 zł+. Maskę można kupić głównie w sklepach internetowych. 

Skład:


Marokańska maska to prawdziwy geniusz :). Efekt jaki uzyskuję po niej na swoich włosach jest GENIALNY. Są super - śliskie, nawilżone, dociążone, błyszczące, łatwe do rozczesania. Do tego pięknie pachną trawą cytrynową przez długi czas! Warto wspomnieć, że maska nie obciąża cienkich włosów.
Jeśli chodzi o sposób użycia, najbardziej służy moim włosom 20-30 minut trzymania maski. Jeszcze lepszy blask uzyskuję wtedy, gdy podgrzeję maskę parę minut na włosach suszarką, a potem owijam je ręcznikiem na ok. 15 minut. 

Podsumowując...
Po nieprzyjemnej przygodzie z maską ajurwedyjską z tej samej serii (WYSYPKA!), jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, a nie wiązałam początkowo z nią wielkich nadziei. Szybko stała się miłością od pierwszego użycia! 
Niewątpliwie maska jest moim hitem, a nawet póki co numerem 1. Będę NA PEWNO ciągle do niej wracać, bo jest jak na razie moim ulubionym kosmetykiem w pielęgnacji włosów. 



Znacie tę maskę?

Zapraszam do śledzenia mnie na: