niedziela, 6 września 2015

NDW (4) - mleczan sodu w roli głównej

Cześć!

Dzisiejsza niedziela dla włosów (czyli sobotni wieczór :D) miała skończyć się niepowodzeniem. Jednak jak zawsze uratował mnie jeden, niezawodny trik.
Co się działo tym razem?
















Naolejowałam włosy na 2 h olejem z pestek mango. Po upływie czasu umyłam włosy szamponem Garniera z Cudownymi Olejkami metodą kubeczkową. Zmieszałam odżywkę Timotei drogocenne olejki z 5 kroplami mleczanu sodu i nałożyłam na włosy na ok. 30 minut. Zmyłam włosy chłodną wodą, rozczesałam je i ugniotłam na żelu lnianym. Później wtarłam w końcówki olejowe serum Elseve.

Gdy włosy schły wydawało się, że się lekko puszą. Wtarłam w nie odrobinę odżywki Isany i tym samym ujarzmiłam puch:). Efekt ostateczny:


















 


















Loczki nawilżone, ładnie ułożone :).
Co do dwóch kolorów moich włosów - kiedyś rozjaśniałam całość, teraz rozjaśniam tylko pasemka. Schodzę z całkowitego blondu do pasemek. Niedługo odwiedzę fryzjera bo mój 3-miesięczny odrost zaczyna straszyć :D.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

* Dziękuję za każdy komentarz! Jeśli mam czas, staram się odwdzięczać :)
*Klikam w linki!
* Nie obrażam się, jeśli ktoś proponuje obserwację za obserwację :). Jeśli mnie obserwujesz, poinformuj mnie o tym i podaj adres bloga! :)