niedziela, 30 sierpnia 2015

NDW (3) - bez loków

Cześć! :)

Dzisiejsza niedziela dla włosów (która przeważnie odbywa się w soboty :D) nie przebiegła po mojej myśli... Włosy strasznie odgniotły się od warkocza, a na dodatek były suche na końcach.
Nie zakręcałam loków, ponieważ lubię swoje włosy też w wersji pół - prostej :).



Co zrobiłam?















Jak zawsze wsmarowałam Amol w skórę głowy, potem naolejowałam włosy olejem awokado na 1,5 h. Długość umyłam Kallosem Vanilla, a skórę głowy szamponem Timotei z różą z jerycha. Nałożyłam na 20 min maskę Planeta Organica z mango. Po upływie czasu spłukałam ją chłodną wodą i rozczesałam włosy. Po wyschnięciu wtarłam w końcówki serum olejowe Elseve.

Efekt? Nieestetyczny =D
 Widocznie spięłam jeszcze trochę wilgotne włosy ;).



















Postanowiłam jednak coś z tym zrobić i później wymieszałam odrobinę mleczanu sodu z Isaną z olejem arganowym i wtarłam we włosy. Ostatecznie wszystko wyglądało tak:


















Końcówki stały się o wiele bardziej miękkie w dotyku i nawilżone. Odgniecenie po warkoczu nieco się sprostowało :).

piątek, 28 sierpnia 2015

Małe a cieszy - mini zamówienie na Zrób Sobie Krem.

Cześć! :)

Właśnie przed chwilą trafiło do mnie małe - ale bardzo cieszące zamówienie.

Szczerze mówiąc z czasu realizacji zamówienia na ZSK jestem średnio zadowolona (przesyłka kurierska 48 wysłana we wtorek, paczka przyszła dopiero dziś). Średnio też jestem zadowolona z sposobu zapakowania - środki tego typu powinny mieć jakąś ochronę (profesjonalniej zapakowane były rosyjskie kosmetyki z triny :D). Ale dość narzekania - czas na zamówienie.

Co się w nim znalazło?
 A same nawilżacze :D Bo moje włosy je kochają.




















Roślinna - bo uzyskiwana z zmydlania tłuszczy roślinnych, głównie tłuszczu kokosowego. Ma właściwości nawilżające - wiąże wodę.
















To trochę przerażające, ale mleczko pszczele to substancja, którą pszczoły produkują w gruczołach znajdujących się na głowie :D. Zawiera wiele substancji odżywiających. Jest zawieszone w glicerynie, aby ułatwić stosowanie. Mleczko pszczele działa na włosy kondycjonująco, nawilżająco, wygładzająco.





















Działania mleczanu sodu jestem ciekawa najbardziej :). Jest substancją silnie nawilżającą i efektem nawilżenia przebija popularną glicerynę, czy kwas hialuronowy. Można dodawać go nawet do szamponu - niweluje wtedy działanie detergentów.

Miałyście któryś z tych specyfików?

środa, 26 sierpnia 2015

Amol jako wcierka

Cześć Wszystkim! :)

Dzisiaj mój mało lubiany temat - wcierki.
Szczerze mówiąc wcierania wcierek w głowę po prostu nie lubię bo wymaga to dokładności, a ja do dokładnych nie należę :D. Zaniedbałam sprawę wcierania - ostatni raz robiłam to w styczniu, gdy w Rossmannach widniały jeszcze ostatnie sztuki saszetkowej wersji maści końskiej Herbamedicus. Był to mój hit - maść przyspieszała porost, zatrzymała prawie całkowicie wypadanie, hamowała przetłuszczanie, powodowała wysyp baby hair... Cud i niedowierzanie :D. Tak, wiem że jest dostępna duża wersja w biedronkach ale jeszcze niestety się z nią nie spotkałam.

Już po miesiącu zaprzestania stosowania maści końskiej wrócił łupież i znowu zwiększyło się wypadanie... Aż doszło (moim zdaniem) do katastrofalnej ilości wypadania włosów podczas mycia, czesania po myciu. Postanowiłam spróbować czegoś innego.

Bohaterem dnia dzisiejszego jest... AMOL :)







































Skład dokładnie taki jak na zdjęciu:).

Amol jest dość silnym płynem - składa się z olejków eterycznych. Wrażliwcom poleciłabym zrobić test alergiczny (ale tak szczerze, to któż je robi :P?). Zaaplikowanie na skórę głowy daje uczucie bardzo przyjemnego chłodzenia i odświeżenia (ze względu na alkohol w składzie). Minus - po wtarciu amolu lepiej siedzieć w domu bo ciągnie się za sobą zapach alkoholu =).
Olejki eteryczne zawarte w Amolu działają na skórę antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo, przeciwświądowo oraz przeciwzapalnie, co jest na pewno jego dużym plusem.
Etanol wspomaga "dostawanie się" składników w skórę.

Jak stosuję?
Amol wcieram zawsze przed myciem (mam dużo czasu więc czasem jest to ok. 5  h, lecz w zupełności wystarczy wetrzeć go na 30 min przed myciem) w ilości 2,5 ml. Wcieram opuszkami palców w skórę głowy. Ilość odmierzam przy pomocy oto takiego sprzętu :) (było w jakimś syropie :D)
















Moje wrażenia:
Niestety amol nie wpłynął u mnie na przyrost - dalej ok. 1,5 cm na miesiąc (przy maści końskiej jednego miesiąca osiągnęłam 4 cm!). Nie zauważyłam również baby hair'ów. Bardzo dużym plusem Amolu jest to, że poradził sobie z moim łupieżem (jest go na prawdę duuużo mniej). Dodatkowo poradził sobie z tym, na czym zależało mi najbardziej - z wypadaniem :). Pozytywne jest również działanie olejku cytrynowego - delikatnie rozjaśnił mój czarny odrost do brązu.

 Na niektórych blogach można wyczytać, że wpłynął pozytywnie na przyrost.
Oprócz tego jest bardzo wydajny i wielofunkcyjny, dodając właściwości lecznicze. Za moje 150 ml zapłaciłam 20 zł. Przy używaniu co 2 dni 2,5 ml schodzi bardzo powoli.

Jeśli amol jest za mocny można rozcieńczać go z wodą, lub dodać kieliszek do innej wcierki.

Wcierałyście amol?

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Zamówienie z triny.pl :)

Witam.

Już parę razy wspominałam, że nie dawno doszedł do mnie "przed - urodzinowy prezent" - pełna paczka rosyjskich kosmetyków :). Niektóre z nich pokazywałam już na zdjęciach ale chciałabym pokazać całe zamówienie - tym bardziej, że dziś przyszła do mnie odżywka cedrowa i mango. Nie były dostępne za pierwszym razem, a bardzo je chciałam :).

Zakupy na triny.pl uważam za bardzo udane - trwa nadal promocja na wybrane kosmetyki (nawet 50%!). Ogólnie ceny na sklepie są bardzo przystępne, niewygórowane. Przesyłka dotarła do mnie błyskawicznie, do tego kosmetyki były bardzo profesjonalnie zapakowane :).











1. Maska Planeta Organica z olejem makadamia.

















2. Maska Planeta Organica z masłem shea.


















3. Maska Ajurwedyjska.

















4. Olej z nasion bawełny.
















 5. Balsam Naturia Siberica GZEL - Królewskie Jagody.


















6. Maska Naturia Siberica Loves Estonia - malina moroszka z chabrem.
















7. Balsam na kwiatowym propolisie Babci Agafii.
















8. Balsam Planeta Organica organiczny rokitnik.

















9. Olej awokado.

















10. Odżywka cedrowa Planeta Organica (wystraszyłam się, że przyszło mi coś innego :D kolor opakowania się nie zgadza :P).















11. Maska Planeta Organica z mango.







I na koniec miły - słodki upominek od sklepu :)

















Używałyście któregoś z tych kosmetyków ? :) Jak wrażenia?

niedziela, 23 sierpnia 2015

NDW (2)

Cześć! :)


Oto bohaterowie dnia dzisiejszego:















- Maska z edycji limitowanej Naturia Siberica Loves Estonia,
- Serum Elseve Magiczna Moc Olejków,
- Olejek Wellness&Beauty sezam + ekstrakt z wanilii,
- Maska Kallos Algae,
- Szampon Garnier Ultra Doux z cudownymi olejkami.

Co zrobiłam?
Naolejowałam włosy na godzinę przed myciem olejkiem Wellness&Beauty. Umyłam długość Kallosem algowym, a skalp Garnierem z cudownymi olejkami. Później nałożyłam na długość maskę Loves Estonia na 20 minut, po upływie czasu spłukałam włosy w chłodnej wodzie. Wgniotłam żel lniany i po wyschnięciu odgniotłam go przy pomocy serum Elseve.

Moje efekty (w różnych światłach):











(żółte ? :D)


















Dziękuję za komentarze i obserwacje :)

piątek, 21 sierpnia 2015

Jak ugniatam loki na żelu lnianym?

Witam! :)

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moim najbardziej sprawdzonym, najskuteczniejszym sposobem na uzyskanie pięknego skrętu, krok po kroku :).
Zapewniam, że nie ma w tym nic trudnego i żadnej filozofii.

1. Na początku oczywiście myję włosy :).

2. Rozczesuję na mokro, przedziałek układam tak jak zwykle noszę. Pochylam głowę w dół.















3. Nabieram dość obfitą porcję żelu lnianego na dłoń, rozcieram go po obu i wgniatam we włosy.















4. Biorę ręcznik i dogniatam nim loki (wzmacnia to skręt).
















5. Po ręcznikowej operacji schnę naturalnie. W TRAKCIE SCHNIĘCIA W OGÓLE NIE RUSZAM WŁOSÓW. NIE MACAM, NIE DOGNIATAM ITD. 
















6. Czekam aż włosy staną się twarde, posklejane, prawie że suche - mniej więcej tak:















7. Później biorę swoje ulubione serum do końcówek Elseve Magiczna Moc olejków (na przykład) :). Rozprowadzam 1-2 krople na dłoniach i wgniatam.















8. No i cieszę się efektem końcowym:

















środa, 19 sierpnia 2015

Planeta Organica - odżywka do włosów organiczny rokitnik

Witam :).

Dzisiaj kosmetyk, który wyjątkowo przypadł mi do gustu - i to dosłownie pod każdym względem. Słabość do rosyjskich kosmetyków z każdym przetestowanym staje się coraz większa.

Odżywka Planeta Organica z rokitnikiem jest dedykowana przede wszystkim włosom suchym i zniszczonym (należy pamiętać, że suchy nie równa się zniszczony - włosy mogą być z natury suche ale w bardzo dobrej kondycji).






































Skład: Aqua, Hippophae Rhamnoides Pulp Oil (Organic Sea Buckthorn), Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Linum Usitassimum Seed Oil (Siberian Oil Flax), Pulmonaria Officianlis Extract (Extract Lungwort), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cellulose Gum, Parfum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.

Po składzie można wywnioskować, że odżywka jest typowo emolientowa.
W składzie znajduje się też benzyl alcohol, pełniący rolę konserwantu.


Opakowanie: Nie sztywne, nie miękkie, a do tego ładne. "Wydobywanie" kosmetyku jest łatwe.

Wydajność/konsystencja: Zacznijmy od tego, że odżywka ma baardzo przyjemny zapach :). Kojarzy mi się z żelkami haribo. Konsystencja jest dość twarda, co sprawia że jest bardzo wydajna.

Działanie: Zachwyt od pierwszego użycia :)! Włosy śliskie, dociążone, nawilżone. Pokuszę się o stwierdzenie, że wręcz idealne. Są po niej takie, jakie uwielbiam najbardziej.

Jak stosuję: Po myciu na ok. 10-20 minut. Po dwóch minutach zalecanych przed producenta nie widziałam za dużych efektów. Trzeba ją dość obficie spłukiwać.

Włosy po odżywce:

















Miałyście inne wersje? :) Jak wrażenia? Bo chętnie się na nie zaczaję :).

wtorek, 18 sierpnia 2015

Moje włosy :)


 W skrócie co przeżyły moje włosy w przeciągu ostatnich 7 lat (bez zbędnego rozpisywania):
- CODZIENNE prostowanie (nawet po 2 razy),
- domowe rozjaśnianie całych włosów,
- farbowanie czarny --> rudy --> czerwony---> brąz --> rudy -->blond,
- prostowanie wilgotnych włosów,
- prostowanie na gumie :D (nie wiem po co, chyba myślałam, że będzie trwalsze) ładowałam gumę na włosy i "zapiekałam" w prostownicy,
- podcinanie szkolnymi nożyczkami,
- wyrywanie ze stresu i z samego faktu "że były kręcone"
- unikanie fryzjera,
- cieniowanie góry na irokeza,
- tapirowanie,
- stawianie górnej części na wodzie z cukrem,
- spanie w mokrych włosach,
- spanie w spiętych mokrych włosach! (kok w postaci "gumka za gumką", żeby rano były mniej kręcone) czasami budziłam się z nadal mokrymi włosami,
- nie używanie odżywek.

PRZED DBANIEM

DSC01482
P6261884

P8293123

DSC01103
DSC00969
DSC00423
P8052770P8052766



Snapshot 20121227 32




































Jak widać nigdy nie dałam lokom dojść do głosu :D
Potem stało się to, co przytrafiło się większości :) chęć poprawienia stanu włosów, zapuszczenia pokaźnej długości, grzebanie po internecie i lądowanie na Anwen lub BlondHairCare :).

Dbanie o włosy:



3



4







6

8
Snapshot 20141106 11



DSC00099


DSC00148
233 Katowice 90515 Wtuś Skompresowane

Nie będę aktualizowała historii, zdjęcia będą pojawiać się na bieżąco na blogu.