Kontakt/contact: edyta_to@wp.pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą loreal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą loreal. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 kwietnia 2017

L'oreal Professionnel - Mythic Oil, serum do każdego rodzaju włosów. CZY WARTO?


Ostatnimi dniami pogoda mnie nie rozpieszcza. Ciągle deszcz, chłodno, a do tego ciągłe sprzątanie przy remoncie. Powoli chyba wychodzimy z najgorszego brudu i idziemy w stronę lepszego :).

Prawie tydzień mnie tutaj nie było :D. Zauważyłam, że takie małe przerwy od bloga bardzo mi służą :). Gdy mam czas, siadam do niego z większą chęcią. Codzienne pisanie na pewno źle na mnie wpływało, bo nie potrafiłam z niczym się wyrobić.

Dziś przychodzę do Was z recenzją produktu, o który tyle razy pytałyście. Na serum mythic oil natknęłam się pierwszy raz na blogu Anwen. Chwytliwy tytuł wpisu sprawił, że zapragnęłam mieć to serum na JUŻ ;). I co z tego wynikło?


Opis produktu z wizaz.pl (źródło):

Mythic Oil to olejek upiększający, który dostosowuje się do każdego rodzaju włosów.
Jego formuła wzbogacona została w olejek z awokado i pestek winogron. Olejek dyscyplinuje włosy i nadaje im blask. 
Formuła wzbogacona w 2 olejki, dla miękkości, zdyscyplinowania i rozświetlenia włosów: 
- olejek avocado - odżywia i rozświetla włosy;
- olejek z pestek winogron - odżywia i zapobiega starzenia się włosów
:Olejek odżywia, rozświetla, miękkość włókna włosa i ułatwione suszenie. Ochrona przeciw puszeniu się włosów
Sposób użycia: W zależności od rodzaju włosów nałożyć 1 lub 2 pompki produktu na dłonie, następnie wmasować w wilgotne lub suche włosy i przystąpić do modelowania. W przypadku dostania się produktu do oczu, natychmiast przepłukać je wodą.

Skład:


Serum mieści się w szklanym opakowaniu z pompką. Nie zacina się, ani nie utrudnia stosowania. Zapach kosmetyku jest bardzo ładny - lekko słodki, ale ciężko go do czegokolwiek porównać. Powinien przypaść do gustu każdemu. Nie utrzymuje się na włosach. Konsystencja serum jest moim zdaniem nieco inna niż reszta tego typu produktów - bardziej lejąca, mniej tłusta. W żadnym wypadku nie wpływa to na zmniejszoną wydajność produktu - wręcz przeciwnie, jest bardzo wydajny, starcza na bardzo długo. 


Pojemność serum to 100 ml (są też inne warianty), cena waha się w granicach 40-50 zł. Można je kupić stacjonarnie w Hebe. 


OPINA:
Mythic Oil to po pierwsze bardzo wydajny produkt. Serum używam od września, więc widzicie ile tylko go zużyłam od tego czasu ;). W moim przypadku potrzeba 2 naciśnięć pompki po myciu, aby wystarczająco pokryć końcówki. Na suche włosy, w celu dodatkowego zabezpieczenia potrzeba mi już 1 porcji. 
Co z działaniem? Mythic Oil widujecie u mnie praktycznie przy każdej relacji z weekendowej pielęgnacji włosów, więc pewnie większość z Was myśli, że Mythic Oil to mój hit. Nic bardziej mylnego :). Produkt jak dla mnie to zwykły przeciętniak, którego cena jest kompletnie nieadekwatna do działania (jest o wiele więcej produktów, które są bogatsze składowo, lepiej działają i są tańsze).
Włosy po serum są niby dociążone, wygładzone, ale niestety tylko jakiś czas. Już kilka godzin po wyschnięciu zaczynają być takie nijakie, odstają. Trzeba znowu użyć kolejnej porcji produktu, aby po raz kolejny wygładzić włosy Serum niby jakoś działa, ale wprowadza nas w błędne koło. Na szczęście nie obciąża włosów. 
Tego typu sytuacji nie mam np. przy serum Elseve, które jest prawie o połowę tańsze, czy przy serum rokitnikowym z Natura Siberica.

Ciągle też nie mogę wyjść z wrażenia, że serum nie do końca zabezpiecza włosy tak, jak powinno. 

Wiele z Was poleca to serum. Nie wątpię, że na zdrowszych, nierozjaśnionych włosach może działać świetnie. Moje spalone rozjaśniaczem kłaki widocznie przepadają za mocniejszymi specyfikami :). 


Ocena: 3/5

Do końca zużyję, ale ponownie nie kupię :D

Jakie są Wasze doświadczenia z Mythic Oil? A może inna wersja tego produktu zrobiła na Was wrażenie? I jakie są Wasze ulubione produkty do zabezpieczania końcówek?

Zapraszam do śledzenia mnie na:

wtorek, 21 lutego 2017

L'oreal Paris - Elseve "magiczna moc olejków" - odżywcza maska - balsam



Witajcie :). Pierwsze dni w pracy po wolnym przywitały mnie potwornym bólem głowy i gardła :/. Tak więc dzisiejszy wieczór spędzę przy miksturach rozgrzewających, aby się kompletnie nie rozłożyć...

I przy okazji wzięła mnie chęć na napisanie recenzji, bo kolejna maska prawie sięga dna :). Mowa o masce L'oreala, która do niedawna działała w moimi włosami cuda... A jak jest teraz?



Opis z wizaz.pl (źródło)

Odżywcza Maska Balsam zawiera formułę łączącą moc 6 olejków kwiatowych, oferując pielęgnację, nasycając włókna włosów działaniem odżywczym.Włosy suche zyskują miękkość, witalność i blask. Formuła łączy moc 6 olejków kwiatowych:

olejek rumiankowy o właściwościach nadających blask, olejek lniany o właściwościach nawilżających, olejek słonecznikowy o właściwościach odżywiających, olejek z kwiatu lotosu o właściwościach zmiękczających włosy, olejek z gardenii tahitańskiej o właściwościach zapobiegających wysuszaniu oraz olejek różany o właściwościach pielęgnacyjnych.



Opis z opakowania:


Maska mieści się w opakowaniu - słoiczku. Uwielbiam tego typu produkty, bo bez problemu można zużyć je do samego końca. Pojemność maski to 300 ml, cena +/- 20 zł. Dostępna w drogeriach.


Konsystencja maski jest bardzo przyjemna - zbita, dobrze rozprowadza się po włosach. W kontakcie z nimi nawet delikatnie się pieni:). Gdy przyjrzymy się masce, to widać w niej połyskujące drobinki. Zapach bardzo mi się podoba... Jest kwiatowy, słodki, baaardzo przyjemny :). Ciężko go opisać, można powiedzieć, że przywołuje ciepłe wspomnienia. Szkoda, że krótko utrzymuje się na włosach :/.


Opinia:
Maskę kupiłam ze względu na ogromną miłość do serum z tej samej linii. Jestem nim zachwycona już od prawie dwóch lat, więc maskę z serii "magiczna moc olejków" kupiłam z wielką nadzieją, że będzie tak samo genialna jak serum. Pierwsze cztery użycia.... To było coś wspaniałego! Gładkie, pełne objętości włosy, tak idealne, że nawet  można było pomyśleć, że nie trzeba im serum.... Wszystko zmieniło się z dnia na dzień. Włosy kompletnie przestały reagować na tę maskę. Włosy po niej były nijakie, bez życia, wymagające wygładzenia dodatkową porcją serum + oleo-kremu. Może po prostu maska przejadła się włosom? Jedynym plusem, jaki mi z niej pozostał to ułatwione rozczesywanie. Oprócz temu nie ma z niej żadnego pożytku :/.
Ocena: 2/5


Miałyście jakiś produkt z tej linii? 


Zapraszam do śledzenia mnie na:

wtorek, 22 grudnia 2015

L'oreal Paris: Elseve "eliksir odżywczy magiczna moc olejków"

Dzisiaj recenzja, o której myślę od dawna. Ciągle jakoś ją omijałam. Jednak nadszedł czas aby przedstawić Wam mój hit =).





Przedstawiony produkt to nic innego jak serum do zabezpieczania końcówek przed rozdwajaniem, a także doprowadzające włosy do ładu ;). Jak widać na drugim zdjęciu, można go używać na różne sposoby. Ja najczęściej używam go na suche włosy lub na wilgotne po myciu.

Skład jest bardzo przyjemny :) Oprócz silikonów mamy tutaj między innymi ekstrakt z rumianku, olej kokosowy, olej słonecznikowy, ekstrakt z kwiatów lotosu, gardenię, dziką różę, soję - tak w skrócie :). Jest też benzyl alkohol - jednak daleko w składzie więc w postaci konserwantu.
Opakowanie, jak widać na pierwszym zdjęciu jest z pompką - jak w przypadku większości serum do włosów. Jedno "pompnięcie :D" wyrzuca idealną ilość serum, która wystarcza na jednorazowe użycie.
Zapach jest bardzo przyjemny - kojarzy mi się z czymś jednocześnie słodkim, kwiatowym i cytrusowym :). Delikatnie utrzymuje się na włosach.
Konsystencja jest nieco bardziej lejąca niż w przypadku innych produktów zabezpieczających końcówki. Jednak nie utrudnia aplikacji i nie ujmuje wydajności.


(Jedno "pompnięcie" :D)

Wydajność produktu jest zaskakująca :). Używam go od 5 miesięcy i mam go połowę.
Pojemność: 100 ml
Cena: Regularna 31 zł (Rossmann), promocja 21 zł.


Opinia: Gdyby nie odkrycie tego produktu to nie wiedziałabym, że używanie serum to moment koronny naszej pielęgnacji. Moment, od którego zależy stan naszych włosów najbardziej.
Pół roku temu używałam namiętnie lekkiego serum Green Pharmacy, którego za nic nie chciałam zamienić na inne. Działało bardzo dobrze. Jednak któregoś dnia uświadomiłam sobie, ze stan moich końcówek wcale nie polepsza się na tyle, ile bym chciała. Pewna kochana osoba zasugerowała mi zmienienie serum na cięższe. Trzeba przyznać, że serum GP dla rozjaśnianych włosów było bardzo lekkie. Potrzeba mi było lepszego zabezpieczenia. W Rossmannie padło na serum olejowe Elseve. Użyłam go z ciekawości praktycznie od razu po wyjściu z drogerii. I wtedy zaczęła się ogromna miłość i romans na dłuuuugi czas!
Serum genialnie dociąża włosy - momentalnie sprawia, że są miękkie, nabłyszczone i zdyscyplinowane. Nie trzeba powtarzać aplikacji co chwilę, aby utrzymać ten stan. Dodaje to więc produktowi szalonej wydajności. Cudownie uelastycznia włosy. Po 2 miesiącach stosowania zauważyłam DIAMETRALNĄ poprawę stanu końcówek! Jeśli miałabym określać się w procentach, to na pewno ich stan poprawił się o 60% - dużo mniej kruszenia, dużo mniej rozdwajania.

Nie wyobrażam sobie pielęgnacji włosów bez tego produktu :). Kocham go i zostanie ze mną na pewno na długi czas!

Znacie jakieś serum Elseve? :)

wtorek, 3 listopada 2015

Szampon L'oreal Silver







































Emocje nadal mnie trzymają po ostatnim weekendzie :)... Stąd też moja mała aktywność - nie odpowiadałam na komentarze, nie komentowałam Waszych postów. Do tego nałożyły mi się jutro dwa kolokwia i egzamin (już........) w poniedziałek. Przeżyję najbliższy tydzień i wszystko wróci do normy.


Jak każda farbowana blondynka chyba wie - chłodny odcień ciężko utrzymać. Używam wszelkich sposobów: płukanek, odżywek, szamponów. Przez moje dłonie przewinęło się już wiele ochładzających szamponów. Niestety nie każdy dawał (wyraźny) efekt ochłodzenia.
Dzisiaj przedstawię Wam szampon, w którym pokładałam nadzieje, a niestety dość mnie rozczarował. Nawet na początku myślałam, że recenzja będzie świetna... Z czasem niestety szampon przestał mi służyć.

Skład:


No cóż... Typowy rypacz:) SLES, sól (proponuję w takiej sytuacji kilka rozwiązań, więc odsyłam do postu, w którym pisałam jak radzę sobie z mocnymi szamponami >klik<).

Wersja którą mam ma pojemność 1,5l - szampon jest także dostępny w mniejszych wersjach. Sama nie pamiętam już ile za niego zapłaciłam, ale wiem jedno. Nie jest ogólnie dostępny. Można zamówić go przez internet, kupić w hurtowni fryzjerskiej albo u fryzjera.  Opakowanie jest z typu, który bardzo lubię - z pompką. Zapach kosmetyku jest nijaki (jak dla mnie) - coś tam można delikatnie wyczuć, jest chemiczny. Szampon ma niebiesko-fioletowy kolor - bardzo intensywny. Jego konsystencja jest mało lejąca, twarda prawie jak maska. Do tego bardzo słabo się pieni (niestety). Trzeba się ratować i rozcieńczać go z wodą, aby nie wylewać hektolitrów. Po chwili gdy się spieni i tak szybko znika z włosów. W efekcie dość szybko się zużywa. Wydajność ocenię jako 6/10. 

Działanie: Po takiej firmie jak L'oreal i w dodatku po linii "professionnel" spodziewałam się cudów. Producent obiecuje ochłodzenie (jest delikatne ale jak dla mnie niezbyt widoczne, do tego efekt utrzymuje się tylko wtedy, gdy myję włosy tym rypaczek) i cudownie gładkie włosy. Od szamponu nigdy nie oczekuję jakiegoś mega odżywienia, bo od tego jest odżywka. Jednak oczekuję tego, że włosy nie będą przypominały stogu siana i mimo tego, że są mokre nie będą suche w dotyku. Niestety taki przesusz zafundował mi ten produkt. Szampon dobrze oczyszcza włosy, skórę głowy. Warunkiem koniecznym po użyciu szamponu jest zaaplikowanie mocnej maski, najlepiej emolientowo-humektantowej. 
Można sobie z nim poradzić. Miłości między nami nie ma, ale nienawiści też. W połączeniu z żelem lnianym lub mleczanem sodu szampon jest dość znośny. Solo.. no niestety :). Do tego znalazłam o niebo lepszy ochładzający szampon, który nie plącze włosów :). Ale o tym kiedy indziej.


Całuję wszystkich! ;* Dziękuję, że jesteście! 
Obiecuję, że jak wszystko ogarnę to wrócę pełną parą i nie będę taka cicha :).